Recenzje / Wiadomości

kategoria: OPPO HA-1
2014-11-18

Synergiczne połączenie OPPO PM-2 + OPPO HA-1

Magazyn HIFI CHOICE przetestował słuchawki planarne OPPO PM-2 w połączeniu z dedykowanym wzmacniaczem słuchawkowym OPPO HA-1. Według autora recenzji Pana Marka Dyby: "inżynierowie OPPO zadbali, aby HA-1 i oba modele słuchawek razem tworzyły synergiczne połączenie. Po co więc szukać innego?"

 

Budowa wzmacniacza słuchawkowego OPPO HA-1

Pierwszy na rynku pojawił się model słuchawek oznaczony symbolem PM-1. To słuchawki planarne o konstrukcji otwartej, prezentujące się wręcz luksusowo i wyróżniające się jeszcze jedną cechą – są mniejsze i lżejsze od konkurentów, co w czasach, gdy na rynku jest wiele bardzo wysokiej klasy przenośnych odtwarzaczy, już na starcie daje im pewną przewagę.

Niebawem Oppo wprowadziło na rynek wzmacniacz słuchawkowy i przetwornik cyfrowo-analogowy w jednym, model HA-1. Wystarczy jedynie dodać do tego zestawu cyfrowe źródło i mamy kompletny, w założeniu wysokiej klasy system. Przy konstruowaniu HA-1 inżynierowie Oppo wykorzystali swoje doświadczenie z budowy tak lubianych przez klientów odtwarzaczy multiformatowych z serii BDP. Przetwornik cyfrowo-analogowy oparto więc na sprawdzonych rozwiązaniach. Wykorzystano tu te same kości DAC-a, ESS 9018 Sabre, niemal identyczny jest także stopień wyjściowy. Ponadto HA-1 wyposażono w bogaty zestaw wejść cyfrowych. Użytkownik do dyspozycji dostaje wejście optyczne (Toslink), koaksjalne, AES/EBU oraz asynchroniczne USB. To ostatnie, jak przystało na nowoczesne urządzenie, akceptuje nie tylko gęste sygnały PCM (do 32 bitów i 384kHz, czyli rozdzielczość DXD), ale i DSD, zarówno w standardzie 64, 128 jak i 256. Wzmacniacz słuchawkowy pracuje w klasie A bez sprzężenia zwrotnego. Wyposażono go zarówno w wyjście na dużego jacka (niezbalansowane), jak i w 4-pinowego XLR-a (wyjście zbalansowane). HA-1 to układ w pełni zbalansowany oparty o elementy dyskretne. De facto urządzenie to może być także używane jako przedwzmacniacz.

 

 

Budowa słuchawek planarnych OPPO PM-2

Do testu otrzymaliśmy drugi w ofercie firmy model słuchawek oznaczony symbolem PM-2. Miałem wcześniej styczność z modelem PM-1 i muszę przyznać, że słuchawki te prezentowały się znakomicie, zyskały także ogromne uznanie użytkowników i wielu recenzentów.

Oppo od początku zapowiadało, że wkrótce po PM-1 pojawi się nowy, tańszy model słuchawek. Kilka miesięcy po premierze tych pierwszych na rynek trafiły te drugie. Amerykańska firma zaskoczyła wszystkich nie po raz pierwszy w swoje historii. Model PM-2 to bowiem właściwie te same pod względem technicznym słuchawki co PM-1, tyle że w skromniejszej oprawie, co pozwoliło znacząco obniżyć ich cenę.

W obu modelach zastosowano przetwornik planarny w kształcie owalu o wymiarach 85x69mm – słowem naprawdę spory. Według danych producenta membrana ma aż siedem warstw, zwinięty spiralnie przewodnik naniesiono po obydwu jej stronach, a za jej napęd odpowiada układ magnesów neodymowych rozmieszczonych symetrycznie po obu stronach membrany. Tańszy model jest, pomimo takich samych, stosunkowo niewielkich (zwłaszcza w porównaniu z innymi magnetostatami) rozmiarów minimalnie lżejszy (385g), co zapewne wynika z użycia innych materiałów do ich konstrukcji i wykończenia. Jak już wspomniałem, PM-1 to bardzo atrakcyjnie wyglądające słuchawki i wręcz luksusowo wykończone. PM-2 na pierwszy rzut oka właściwie niczym się nie różnią

PM-2 standardowo wyposażone są w kabel z miedzi OFC (3m) zakończony dużym jackiem (6,3mm), dodatkowo można zamówić kabel zbalansowany, zakończony wtykiem XLR – wrócę do tego w opisie brzmienia, ale już teraz podkreślę, że jest to wydatek zdecydowanie wskazany. Od strony słuchawek kabel zakończony jest dwoma minijackami.

Jakość brzmienia

Miałem okazję słuchać wcześniej zestawu PM-1 i HA-1, acz wówczas dysponowałem wyłącznie niezbalansowanym kablem słuchawkowym. Tym razem poprosiłem dystrybutora o wypożyczenie mi również kabla zbalansowanego. Już po pierwszych próbach zdecydowałem, że to właśnie z nim przeprowadzę odsłuchy na potrzeby tej recenzji. Bez wątpienia słuchawki PM-2 podłączone do zbalansowanego wyjścia wzmacniacza grały po prostu lepiej – z lepszą kontrolą w całym paśmie, lepszą dynamiką, pełniejszym, bardziej dociążonym dźwiękiem.

W przypadku Oppo zestawienie HA-1 z PM-1 lub PM-2 wydaje się tym słuchawkom wybitnie służyć. Jedne i drugie podłączałem także do innych posiadanych wzmacniaczy (Schiit LYR, Questyle CMA800R), ale to właśnie urządzenie Oppo wydawało się tworzyć najbardziej udane połączenie z firmowymi słuchawkami, choć i pozostałe miały swoje zalety. Zestaw PM-2 i HA-1 to dość gładkie, spójnie granie z namacalną i delikatnie ciepłą, ale i czytelną średnicą. Góra pasma jest otwarta i dźwięczna, choć odniosłem wrażenie, że na samym topie nieco zaokrąglona. Bas jest dość mocny, acz nie schodzi tak nisko, jak w przypadku innych topowych planarów. Jest za to pewnie prowadzony, ma dobrą definicję i nic nie można zarzucić jego różnicowaniu. Jak przystało na słuchawki planarne, kreują one dużą, dobrze poukładaną przestrzeń (jak na słuchawki oczywiście), ze sporą ilością powietrza wokół instrumentów. Pierwszy plan pokazywany jest dość blisko uszu, a dalsze tworzą półkulę wokół głowy, w której poszczególne elementy są po pierwsze pokazywane jako mające „ciało”, trójwymiarowe obiekty, po drugie każdy z ich ma swoje konkretne miejsce w przestrzeni, odpowiednio bliżej lub dalej uszu słuchacza. Nawet jeśli konstrukcja HA-1 wywodzi się w dużej mierze z odtwarzaczy wieloformatowych Oppo, to jednak taki wybór nie był tylko drogą na skróty. DAC oparty na chipie Sabre’a oferuje szybki, transparentny i detaliczny dźwięk, który doskonale uzupełnia zalety wzmacniacza słuchawkowego w klasie A i słuchawek planarnych. To zalety tych wszystkich rozwiązań zsumowane razem sprawiają, że jest to zestaw uniwersalny, pozwalający słuchać z przyjemnością niemal każdej muzyki. Sprawdza się bowiem przy płytach z akustycznym jazzem, gdzie wrażenie robi ilość i sposób pokazania najdrobniejszych nawet szczegółów, które razem układają się w spójną, płynną całość. Ale równie dobrze słuchało mi się mocnych nagrań rockowych – choćby Rush czy Led Zeppelin, gdzie pewne prowadzenie rytmu, mocny, mięsisty bas doskonale łączyły się z transparentną, otwartą średnicą i góra pasma.

Prezentacja wokali jest mocną stroną tego systemu – daje on dobry wgląd w fakturę głosu, prawdziwie przedstawia barwę i przekazuje dużą dawkę emocji. Również dużej klasyki słuchałem z dużą przyjemnością. Testowany zestaw dysponuje bowiem dobrą rozdzielczością, która w połączeniu z detalicznością, transparentnością, rozmachem i przestrzennym graniem stwarza warunki do udanej prezentacji nawet tak dużego składu, jakim jest orkiestra. Trudno także cokolwiek zarzucić Oppo w zakresie dynamiki. Nawet jeśli żaden sprzęt audio nie potrafi oddać pełnego zakresu dynamicznego muzyki symfonicznej, to jednak PM-2 z HA-1, w kategorii słuchawek oczywiście, mają się czym pochwalić w tym zakresie. Prezentują klarownie jedną z zalet słuchawek planarnych – doskonałą kontrolę i szybkość membrany takiego przetwornika, które zapewniają znakomite oddanie dużych skoków dynamiki przy minimalnych zniekształceniach. Dlatego otrzymujemy bardzo czysty, uporządkowany dźwięk, nawet gdy orkiestra przechodzi nagle z cichego piano do wielkiego forte.

Oppo HA-1 wydaje się być bardzo poważną propozycją dla osób, które szukają zintegrowanego rozwiązania obejmującego DAC-a i wzmacniacz słuchawkowy. Trzeba także pamiętać, że Oppo może sterować bezpośrednio końcówką mocy, czyli pełnić funkcję całkiem niezłego przedwzmacniacza. Kupujemy więc trzy urządzenia w jednym, ale także świetnego partnera dla słuchawek tej samej marki. Wydaje mi się, że decydując się na jeden z tych produktów, zamiast szukać innych rozwiązań, lepiej uzupełnić system drugim – inżynierowie Oppo zadbali, aby HA-1 i oba modele słuchawek razem tworzyły synergiczne połączenie. Po co więc szukać innego?"

 

Podsumowanie

Jeśli więc rozglądacie się Państwo za świetnie wyglądającymi i grającymi słuchawkami, to warto posłuchać Oppo. Których? To już kwestia funduszy – brzmieniowo prezentują bardzo zbliżony poziom, więc osoby niedysponujące większą kwotą mogą spokojnie kupić PM-2, acz koniecznie z kablem zbalansowanym (jeśli zdecydują się także na HA-1 lub inny zbalansowany wzmacniacz). Jeśli dysponujemy większym budżetem, to jednak PM-1, są bowiem bardziej luksusowo wykończone, a miękka, naturalna skóra daje jeszcze większy komfort korzystania z tych, tak czy owak, wygodnych słuchawek.

 

kategorie:



  © 2018 Cinematic, Wszystkie prawa zastrzeżone   
projekt i wykonanie: e-technologie.pl